1 Obserwatorzy
24 Obserwuję
VeronnieMiller

Veronnie wśród insomnii

Jestem 18-latką, która uwielbia czytać. W pewnym sensie to w świecie książek żyję a nie w realu, w książkach znajduję ukojenie. 

Teraz czytam

Listonosz
Charles Bukowski
Cena miłości
Lurlene McDaniel

Sny

Sny - Anna Frankowska

Czuję ulgę.
Czuję radość.
Czuję nieskończoność, ponieważ w końcu przeczytałam tę książkę!
Nie lubię pisać negatywnych recenzji, ale tym razem nie jestem w stanie się powstrzymać. Aż jest mi przykro, że tak długą ją czytałam. Nawet ostatnie pięćdziesiąt stron męczyłam przez dwa dni. 
Tekst nieskładny stylistycznie, bohaterowie mdli i nijacy. 
Najgorszy okazał się Adrian, a żeby wam to udowodnić zacytuję jego słowa "- Zadziałało, co? - powiedział nagle i dłonią rozczochrał swoje czarne włosy. - Wiedziałem, że zadziała. W końcu to ja. Mój urok. Podobam ci się. Podobam. Nie zaprzeczysz. A widzisz, ja się bawię dziewczynami. No ale nie doceniłem cię. Zazwyczaj, kiedy słyszały plotki o tym, że jestem podrywaczem, były gotowe bić się o to, by udowodnić, że to nieprawda. Jesteś całkiem niezła. No i naprawdę ładna."
Sasza główna bohaterka i tak była na każde jego zawołanie. A podobno nie była łatwa...
Dziewczyna na początku książki trafia do ośrodka dla trudnej młodzieży i tam właśnie poznaje Adriana, z którym trafia do łóżka po kilku dniach znajomości i Klaudię, jej koleżankę, która okazuję się czymś dziwnym, pośrednim między wampirem a wilkołakiem, wysysającym energię z ludzi w czasie pełni. Tam właśnie Sasza dowiaduję się, że jest osobą mającą szczególne zdolności. Potrafi spełniać ludzkie sny i ma dzięki temu uratować świat. 
Żeby to uczynić ucieka z ośrodka i odnajduję kobietę - medium, która ma syna, któremu przyśnił się dobry koniec świata. Sasza momentalnie zapomina o Adrianie i zakochuje się w Dominiku. 
Reszta książki to ciągłe próby uratowania świata i swoich bliskich. 
Po książkę sięgnęłam, nie ze względu na okładkę, nie ze względu na opis, który nie jest zbyt zachęcający, nie ze względu na autora. Koleżanka poleciła mi tą książkę...
Miłym akcentem okazał się koniec:
"Po jakimś czasie, kiedy dojrzałam (...) i byłam świadoma, że tego właśnie chcę, zaczęłam pomagać obcym ludziom, spełniałam sny, pozwalałam im spotkać zmarłych. Czułam niesamowitą satysfakcję, gdy dziękowali mi, zalewając się łzami."
Chciałabym napisać, że to dobra książka, ale nie potrafię :c

Morze spokoju

Morze spokoju - Katja Millay "TA KSIĄŻKA ZŁAMIE CI SERCE I SKLEI JE NA NOWO" Tak głosi hasło na okładce. Czy to prawda? Jak najbardziej. "Nienawidzę swojej lewej ręki. Nienawidzę na nią patrzeć. Nienawidzę, kiedy drży i zacina się, i przypomina o utraconej tożsamości. Ale i tak na nią patrzę, ponieważ przypomina mi również o tym, że znajdę chłopaka, który wszystko mi odebrał. Zamierzam zabić swojego mordercę. I zamierzam zrobić to lewą ręką." Książki, które najbardziej mi się podobają najtrudniej mi ocenić. Po prostu nie potrafię opisać uczuć, które mną targały podczas jej czytania, może dlatego, że było ich tak wiele... Sam prolog jest cholernie trafiony. Pierwsze słowa zachęcają do kontynuowania jej aż do samego końca. Tak naprawdę nie oczekiwałam po tej powieści zbyt wiele. Sama okładka, choć bardzo ładna kojarzyła mi się z kolejnym przewidywalnym romansem. Nieskomplikowane relacje nastolatków, ich codzienne, na ogół mało ważne problemy. Jednak jak w każdym gatunku zdarzają się małe wyjątki. Oto macie przed sobą jeden z nich. "W dłoni i nadgarstku znajduje się dwadzieścia siedem kości. Dwadzieścia dwie kości mojej lewej ręki zostały zmiażdżone. Można powiedzieć, że moja dłoń to prawdziwy cud. Jest w niej pełno płytek i śrubek, i nawet po kilku operacjach nie wygląda tak, jak powinna(...)" Główni bohaterowie byli świetnie wykreowani. Nastya i Josh, nic dodać nic ująć. Nastya urzekła mnie od razu. Mimo, że na początku wydawała się nieśmiała i zamknięta, potem okazała się dziewczyną z pazurem. Najbardziej jednak zdziwiło mnie, że w ogóle nie mówi... Josh... ach Josh. Najwspanialszy facet na świecie. Pokochałam go, nie da się zaprzeczyć. Ta jego tajemniczość, wrażliwość i... no dobra ten opis raczej pojawiał się wielokrotnie, przede wszystkim kojarzy mi się z Edwardem ze Zmierzchu, ale naprawdę, naprawdę Josh jest całkiem inny! Dzięki niemu Nastya otwiera się i zaczyna znowu mówić. Dzięki niemu nie czuję się samotna i zapomniana. Nie mam pojęcia co mogę jeszcze powiedzieć o "Morzu spokoju". Nie pozostaje chyba nic innego, jak zachęcić Was do lektury. Wspomnę jeszcze, że owszem płakałam i to przez dobre 50 stron. Myślę, że znajdzie się w trójce, no może piętce moich najlepszych książek. „Co zobaczyłaś, kiedy umarłaś? - Uśmiecha się półgębkiem, niepewnie, jakby czuł się zażenowany własnymi słowami. - Bo chyba nie Morze Spokoju?(...) - Twój garaż.”

Niezbędnik obserwatorów gwiazd

Niezbędnik obserwatorów gwiazd - Matthew Quick „A może jednak nauczyłem się dzięki koszykówce czegoś o życiu: obchodzisz innych ludzi tylko wtedy, gdy możesz pomóc im wygrać. Jeśli nie możesz tego zrobić, przestajesz się liczyć.” Kolejna świetna książka, która wpadała w moje łapki. Kolejna z trójki nowych lektur kupionych w empiku (3 w cenie 2). Dawno już nie płakałam podczas czytania, zapomniałam już prawie jakie to uczucie; leżeć, wpatrując się w rozmazujący się tekst, uczucie wypływających łez, znikających ze włosach... Tak, cieszę się, że mam tę książkę. Niedawno przeżyłam małą fascynację koszykówką, a hobby głównego bohatera sprawiło, że jeszcze lepiej mi się ją czytało. Finley straciwszy mamę w młodym wieku staje się niezwykle milczący. Mówi tylko wtedy kiedy musi. Odkąd pamięta ma też dziewczynę - Erin - która jest jego jedyną przyjaciółką i podporą w trudnych chwilach. Oboje łączy pasja do koszykówki. Do czasu... Któregoś razu trener prosi Finleya o pomoc. Chłopak ma zająć się nowym uczniem, który stracił rodziców. Russ nie zachowuje się normalnie. Wciąż bredzi o gwiazdach i rodzicach, którzy są w kosmosie, ale niedługo po niego przylecą. O dziwo chłopcy zaprzyjaźniają się bardzo szybko. Lecz, gdy okazuje się że Russell jest świetnym zawodnikiem, a Erin ma okropny wypadek nic nie będzie już takie same. Książka, która uczy. Książka, która potrząśnie Tobą porządnie i powie dosłownie "Ogarnij się! To są prawdziwe problemy!". ~Gdy nie wiesz co zrobić, gdy życie Ci się sypie - spójrz w gwiazdy - to pomaga!~ „Zawsze mogę spojrzeć w kosmos i się zachwycić, bez względu na to, co się dzieje. A gdy spoglądam w górę, moje problemy robią się takie małe. Nie wiem czemu, ale zawsze czuję się wtedy lepiej."

Beta

Beta - Rachel Cohn "Każdy na tej wyspie ma coś, o czym nie chce mówić głośno. A ja mam ochotę krzyczeć." Cudowne, nowe doznania przeżyłam z tą książką. Czuję się w pewien sposób inna. Niby zwykła książka, niby prosty pomysł, a jednak zakochałam się w niej. Kto by przypuszczał, że Elizja - klon stworzony aby służyć ludziom - ma wspomnienia swojej "Pierwszej". Elizja nie tylko czuje smaki, ale również jest zdolna do wyższych uczuć. Miłości, złości, smutku, pragnienia czy tęsknoty. Tahir to jej ukochany, z którym pragnie spędzić resztę swojego dość krótkiego życia. "- Chcesz tego? Czuję wdzięczność, że mogę przeżyć tę chwilę z istotą, która potrzebuje mojej zgody, choć może się to wydawać absurdalne, bo przecież jestem stworzona jako służąca. - Tak! Bardzo! Muszę poznać, jak to jest, zanim nadejdzie kres wszystkiego. Przybliża drogie usta do mojego ucha i szepcze: - Kocham cię, Elizjo. - Ja też cię kocham - odpowiadam. Tym razem oboje rozumiemy sens tych słów. Nie ma odwrotu. Oboje w pełni się przebudziliśmy." Co jednak stanie się, gdy przepiękny blondyn, który ukazywał się jej od pewnego czasu stanie przed nią jak żywy? Co uczynią z nią ludzie, gdy dowiedzą się, że jest tylko kolejnym defektem, który nie jest już zdolny im usługiwać? "- Beto! - woła do mnie. - Przyjdź tutaj! Idę po piasku w jego stronę. - Siadaj! - rozkazuje. Osuwam się obok niego. - Nie tak - mówi i po raz pierwszy w jego piwnych oczach widzę błysk, który, jak twierdzą jego przyjaciele, nie pojawiał się od czasu wypadku. - Na moich kolanach. Towarzystwo przyklaskuje. - Nasz dawny Tahir! - wykrzykuje Farzad. - Ale mi dobrze - stwierdza Tahir. - Jest inaczej. Taka błogość.(...) - Pocałuj ją! - mówi Demencja. - No, zrób z tej bety wreszcie jakiś użytek - podjudza Farzad. Tahir łapie mnie za ramię i wykręca moje ciało tak, aż prawie stykamy się nosami. Nie powinnam chcieć, by to się wydarzyło. Ale chcę. Zerkam na Ivana. Kiwa głową na znak przyzwolenia. Tahir lekko rozchyla swoje pełne koralowe usta; robię to samo. (...) Tahir przesuwa usta po mojej szyi i lekko gryzie mnie w ucho. Cicho, tak by nikt nie słyszał, szepcze: - Jesteś najpiękniejszą dziewczyną, jaką widziałem. Dzięki tobie czuję, że żyję, Elizjo." Magiczna roślina - raksja - odmienia klony w istoty odczuwające, buntujące się przedmiotowemu traktowaniu. Odmienia niewolników, którzy całe życie służą, gdy w tym czasie ludzie pławią się w luksusie i nie wykazują chęci podjęcia jakiejkolwiek pracy. Nie mogę wprost doczekać się kolejnej części Bety, która jak na razie nie została jeszcze przetłumaczona na język polski. Tyle słów ode mnie... Mam nadzieję, że choć trochę namówiłam was do jej przeczytania. "Nie istnieje nic takiego jak bezpieczeństwo. Zwłaszcza dla klonki. Której przeznaczeniem jest być kurwą jednego z ludzi."

Druga szansa

Druga szansa - Katarzyna Berenika Miszczuk "Pętla strachu zacisnęła mi się na szyi. Zaczęłam się trząść. Boże, proszę, żeby to nie była Magdalena. Niech to nie będzie Magdalena. Przed oczami zobaczyłam jej groteskowo wykrzywioną twarz. Ludzie nie mogą tak szeroko rozciągać ust. To nie jest normalne. Kiedy już miałam ruszyć do przodu, w stronę włącznika, mojego ratunku od ciemności, usłyszałam go. Cichy, chrapliwy oddech dobiegający zza moich pleców. O Boże. On się zbliżał..." Nigdy nie wiem jak rozpocząć recenzję. Nigdy. To smutne, że nie potrafię znaleźć słów żeby w dostateczny sposób oddać wspaniałość tej książki. Pierwsze raz miałam do czynienia z tematyką ośrodka psychiatrycznego. Potrzebowałam właśnie takiej książki. Ostatnio zbyt dużo czytam książek fantastycznych. Musiałam się od tego wszystkiego oderwać i poczytać trochę o prawdziwym życiu. No może nie do końca... kto czytał ten wie. Tu też czasami zdarzają się wyśnione rzeczy. Ważny jednak jest sam motyw przewodni opowieści. A mianowicie młoda kobieta Julia trafia do ośrodka zamkniętego o nazwie Druga Szansa po urazie głowy, którego nabawiła się podczas ucieczki z płonącego budynku. Jej rodzice nie żyją, nie ma żadnej rodziny, a dziwna opiekunka pani Zofia i jej terapia wcale nie pozwalają Julii sobie niczego przypomnieć. Ani rodziców, ani całego wcześniejszego życia. W ośrodku poznaje niedługo potem Adama, pociągającego i aroganckiego dwa lata starszego mężczyznę. Razem z nim przez cały pobyt w Drugiej Szansie próbują czegoś się dowiedzieć, bo podejrzewają, że pani Zofia i sanitariusze nie zdradzili im całej prawdy. Po późniejszych zdarzeniach, dziwnych zjawach i głosach, które nawiedzały Julię razem z Adamem próbują uciec. Niestety nic nie będzie takie jak na początku przypuszczali. Ale jedynie ci co ją przeczytają dowiedzą się całej prawdy, którą tak bardzo chciała poznać Julia i Adam, w którym się bez opamiętania zakochała. Szczerze i gorąco polecam :D "Zamknęłam za sobą drzwi. Z westchnieniem ulgi odwróciłam się w stronę zacienionego wnętrze pokoju. (...) Naprzeciwko siebie zobaczyłam pochyloną dziewczynę. Jej twarz przysłaniały potargane rude włosy. Szara sukienka wisiała na niej jak na wieszaku. Zdusiłam okrzyk. Dziewczyna ani drgnęła. - Kim jesteś? - zapytałam - Co tu robisz? Nieznajoma ani drgnęła. - Czemu weszłaś do mojego pokoju?! Zaraz kogoś zawołam, słyszysz?! - mówiłam coraz głośniej. Uniosła głowę, ale jej twarz nadal zakrywały włosy. Nie odezwała się. Wydawało mi się, że nawet nie oddychała. Namacałam za plecami klamkę. Nacisnęłam ją. (...) Wysunęłam się na korytarz, nie tracąc dziewczyny z oczu.(...) Podbiegłam do przycisku i wdusiłam go z całej siły. (...) Dwóch umięśnionych mężczyzn pojawiło się obok mnie. - Co się dzieje? - zapytał ten wyższy. - Jakaś dziewczyna jest w moim pokoju - wyjaśniłam szybko. - Nie znam jej. Nie chce wyjść. To tu.(...) Mężczyźni minęli mnie w milczeniu. Zniknęli w pokoju.(...) Wyszli. Sami. - Gdzie ona jest? - pisnęłam. - Nikogo nie ma w środku - oświadczył sanitariusz. - To niemożliwe! - zaprotestowałam." ...

Bidul

Bidul - Mariusz Maślanka *** "Pewnego dnia ojciec z synem wybrali się na targ do miasta. Ojciec wsiadł na osła, a syn szedł obok niego. Szli przez pustynię. Gdy weszli do miasta, słyszeli, jak ludzie mówili: „Patrzcie, jaki ojciec? Syn idzie, a on jedzie sobie na ośle”. Ojciec zsiadł z osła i na osła wsiadł syn. I wtedy słyszeli, jak inni ludzie mówili: ”Patrzcie, jaki syn? Ojciec idzie, a on jedzie sobie na ośle”. Wtedy syn zsiadł z osła i prowadził go za sobą. I zobaczyli to inni ludzie i powiedzieli: ”Patrzcie, jacy głupcy? Mają osła i nie jadą na nim, tylko prowadzą go za sobą”. Wtedy ojciec z synem wzięli osła i zaczęli go nieść. Zobaczyli to inni ludzie i powiedzieli: „Patrzcie, jacy głupcy? Mają osła i nie jadą na nim, tylko go niosą”. Ojciec z synem postawili osła na ziemi, po czym wsiedli na niego razem i ruszyli. Zobaczyli to obrońcy praw zwierząt i powiedzieli: „Co za głupcy? We dwóch jadą na ośle. Zamęczą osła. Trzeba coś zrobić, żeby pomóc temu biednemu zwierzęciu". I gdybym chciał się przypodobać wszystkim ludziom, to bym chyba zwariował. ***

Niezgodna

Niezgodna - Veronica Roth „- Tris, dlaczego mnie nie zastrzeliłaś? - Nie mogłam. To byłoby tak, jakbym zastrzeliła siebie.” Cieszę się, że wydają jeszcze takie wspaniałe książki. Książki, które nie pozwalają mi się uczyć, spać i normalnie funkcjonować. Książki, które wołają mnie do czasu aż je przeczytam, a może nawet dłużej... nawet po skończeniu mnie wołają. Książki, które coś we mnie zmieniły, które sprawiły, że jestem teraz inną osobą. Taka właśnie jest Niezgodna. Urzeka swym "zmysłowym podnieceniem", "nieposkromionym językiem", "dzikim romantyzmem". Moje pierwsze i nie ostatnie spotkanie z Veronicą Roth. Myślę, że już niedługo na mojej półce pojawi się Zbuntowana, II część tej serii. A już jutro premiera Niezgodnej w kinie, muszę się wybrać! *****POLECAM*****

Makbet

Makbet - William Shakespeare Dowiedziawszy się wczoraj o kartkówce z Makbeta szybko zabrałam się za czytanie. Przyznam szczerze nie było tak źle i czytało się ją niezwykle szybko. Lecz musiałam czytać na głos, żeby nie zasnąc. Tego dnia byłam bardzo zmęczona, a miałam tylko kilka godzin na skończenie utworu. Szczerze nienawidzę lektur. Z każdą przeczytaną stroną dopingowałam się, "już niedługo koniec". Po północy książkę skończyłam z niemałą satysfakcją, bo w którymś momencie zasnęłam i obudziłam się po godzinie, a dalej zostało mi kilkanaście stron. Dziś w szkole dowiedziałam się, że kartkówka została przeniesiona, a ja niepotrzebnie się tak męczyłam. W każdym razie mam już ją za sobą! Nie lubię książek, które obrzydzają mi czytanie. Czytanie jest ostatnio moim ulubionym zajęcie, tak więc cieszę się, że tylko na jeden dzień odbiegłam myślami od miłych historii. Zawsze obiecywałam sobie, że przeczytam choćby jedną książkę Shakespeare i udało się! Choć pewnie już więcej po jego sztuki nie sięgnę.

Chłopcy

Chłopcy - Jakub Ćwiek „-Chodź przedstawię ci resztę. Tylko pamiętaj, tu wszyscy jesteśmy trochę jebnięci.” W ciągu ferii zimowych przeczytałam kilka kolejnych polskich książek i dopiero wówczas zauważyłam, że Polacy w swoich książkach przeklinają o wiele częściej niż obcokrajowcy. Może to po części sprawa tłumacza, ale nadal. Naprawdę zraża mnie taki prymitywny język (sama też nigdy nie przeklinam), lecz o dziwo ta książka nie istniałaby bez nich. Zabawna, pełna trafnych dowcipów i niezwykle ciekawa. Chłopcy, którzy odłączyli się od Piotrusia Pana i zamieszkali w Drugiej Nibylandii razem z Dzwoneczek, przeszli ogromną przeminę. Jakub Ćwiek z małych, może trochę agresywnych chłopców z wyspy zamienił ich w gang groźnych i bezwzględnych motocyklistów. Jest to moje pierwsze podejście do książek Ćwieka i nie jestem rozczarowana. Naprawdę bardzo dobrze bawiłam się podczas jej czytania, a obrazki bohaterów i niektórych sytuacji z książki nadały jej swoisty klimat. „Oto druga Nibylandia (...) Wielka jak dziecięce oczekiwania, ale też brudna, zniszczona i obdarta jak dorosłość.” Ubolewam jednak nad tym, że przynajmniej w tym roku nie będę miała na tej książce podpisu autora. Ponieważ tak naprawdę kupiłam ją, żeby zapoznać się z twórczością Ćwieka i otrzymać jego autograf na dorocznym Pyrkonie. Niestety jednak nie miałam jak przyjechać do Poznania, więc moje spotkanie z autorem zostaje przeniesione na czas nieokreślony. Mam nadzieję, że nie później niż do października, kiedy odbywają się Targi Książki w Krakowie. POLECAM BARDZO GORĄCO!!!

Intruz

Intruz - Stephenie Meyer "Wgryzłam się w nią, nie smakując, przeżuwałam, nie myśląc, połknęłam, nie czując" Minął już prawie miesiąc od skończenia tej książki. Wszystko sobie poukładałam i wreszcie jestem gotowa napisać krótką recenzję. Zaraz po jej przeczytaniu byłam w stanie totalnego załamania nerwowego, jak po naprawdę dobrej książce. Przez pięćdziesiąt ostatnich stron ryczałam jak głupia, nie niszcząc przy tym na szczęście żadnej z kartek. Byłam zdania, że jest to najlepsza książka, jaką w życiu przeczytałam. I zaczęłam się zastanawiać, czy naprawdę jestem aż tak płytka czy nie czytałam jeszcze zbyt wiele książek (co jest bardzo możliwe :P ) żeby pokochać tak bardzo książkę Stephenie Meyer? Zawsze lubiłam jej książki, w tym całą sagę Zmierzch i nie wiem w sumie dlaczego inni ludzie oceniają ją jako przewidywalną i pozbawioną głębszych wartości. No może nie są to książki Paulo Coelho, ale jak dla mnie są wyjątkowe. Myślałam, że jak trochę ochłonę to książka lekko mi zbrzydnie, bo zwykle po skończeniu jakiejś opowieści kocham ją nad życie, ważne żeby tylko znalazł się w niej jakiś cudowny mężczyzna, w którym mogłabym się zakochać. Jednak po odczekaniu miesiąca dalej sądzę tak samo. Może nie jest to najlepsza książka jaką przeczytałam, ale na pewno zakwalifikowałabym ją do dziesiątki ulubionych. „Przez wszystkie te tysiąclecia ludziom nie udało się rozgryźć zagadki, jaką jest miłość. Na ile jest sprawą ciała, a na ile umysłu? Ile w niej przypadku, a ile przeznaczenia? Dlaczego związki doskonałe się rozpadają, a te pozornie niemożliwe trwają w najlepsze? Ludzie nie znaleźli odpowiedzi na te pytania i ja też ich nie znam. Miłość po prostu jest, albo jej nie ma.” Cudownie wykreowani bohaterowie Jared, Ian, Melanie, a co najważniejsze Wagabunda, do której zapałałam ogromną sympatią. Wiem, że ta książka na długo zostanie w mojej głowie... Wspaniały pomysł na książkę, dobrze napisane dialogi i opisy otoczenia (zwłaszcza jaskini) wprowadzają czytelnika w cudowny świat marzeń, z którego trudno się wyrwać. Jest to chyba pierwsza książka science fiction jaką przeczytałam. Cieszę się więc, że na nią trafiłam. „Nigdy nie wiesz, ile czasu ci zostało.” Serdecznie polecam, nawet dla anty-fanów Zmierzchu, ponieważ w tej opowieści miłość nie jest ani trochę sztuczna czy naciągana. Jest to prawdziwa miłość, nie nastolatków, lecz dorosłych ludzi. Książka wiele mnie nauczyła m.in. tego, że nie należy oceniać ludzi po okładce (tak samo jak książki :p choć ta okładka piękna) i czasem warto wyzbyć się wszelkich uprzedzeń i iść za głosem serca. Jeszcze raz wszystkich zachęcam! „Nie obchodzi mnie ta twarz, tylko jej wyraz. Nie obchodzi mnie ten głos, tylko to, co mówisz. Nie obchodzi mnie to, jak w tym ciele wyglądasz, tylko co nim robisz. Ty jesteś piękna.”

Brzydcy

Brzydcy - Scott Westerfeld NAJWSPANIALSZA KSIĄŻKA NA ŚWIECIE! Czytałam ją kilka lat temu, jeszcze na początku gimnazjum. Wtedy strasznie mi się podobała... Kilka miesięcy temu przypomniałam sobie o niej i od razu zaczęłam zbierać pieniądze, na nią i kolejne dwie części. Po świętach zamówiłam je na allegro i oto po kilku dniach wciągnęłam mnie pierwszą część. Sprzed kilku lat pamiętałam same dobre rzeczy, magiczne rzeczy świata stworzonego przez wspaniałego Scotta Westerfelda. Naprawdę nie macie pojęcia jaka to niezwykła książka dopóki jej nie przeczytacie... Wiem, że opis nie za bardzo zachęca, jest trochę... płytki, nawet sam tytuł, a zwłaszcza drugiej części. Mogę jednak obiecać, że pokochacie ją od pierwszych stron! Wspaniała historia o szukaniu własnej siebie, miłości i zdradzie, przebaczeniu i poświęceniu. Tally - główna bohaterka, której od małego wpajano, że wszyscy są brzydcy dopóki nie przejdą specjalnej operacji, która zmieni ich w bezmózgich, identycznych Nowych Ślicznych, którzy są na tyle płytcy, że ich jedynym problemem jest wybieranie odpowiednich strojów na wykwintne przyjęcia i szalone imprezy. Tally dowiedziała się okropnej prawdy... Co dzieję się z Brzydkimi kiedy już stają się Śliczni. Prawda ta zmieni ją na zawsze, a poznany w głuszy tajemniczy "Brzydki" David nauczy ją dostrzegać piękno w sobie, a także w innych, nie tylko w Nowych Ślicznych, którzy są do siebie łudząco podobni... Myślę, że to byłoby na tyle i gdybym zdradziła wam coś jeszcze zachowałabym się niewłaściwie. Sami musicie ją przeczytać! Najwspanialsza książka pod słońcem czytana przeze mnie już po raz trzeci. Nie pożałujecie!

Cień anioła

Cień anioła - Iwona Czarkowska "Czarne anioły legną się w najciemniejszych zakamarkach waszych dusz. Pozwalacie im dojrzeć i wyjść na zewnątrz, gdy kłamiecie, kradniecie i zabijacie. Wtedy się pojawiają!" Książka wywołała we mnie mieszane uczucia. Na początku oczywiście najbardziej zdziwiło mnie, że tamtejsze anioły mają tylko jedno skrzydło. To było jakieś dziwne,... wynaturzone. Pomysł na książkę trafiony i dość oryginalny, biorąc pod uwagę, że głównym motywem są anioły, o których powstało już całkiem sporo książek. Książka ciekawa, ale nie zaliczyłabym jej do moich najlepszych pozycji. Wkurzało mnie, że autorka nazywała ciągle bohatera (który miał w końcu imię) - młody Sobota, a także ciągłe powtarzanie słowa "brachu" przez jedną z anielic, nawet kilka razy w jednej wypowiedzi. To nie świadczyło o bogactwie języka autorki... Chyba tak trochę za dużo tych skarg, w sumie niepotrzebnie. Książka naprawdę dobra, ale nic nadzwyczajnego. Prosta, przyjemna i zabawna. Na końcu zdziwiła mnie śmierć jednej z bohaterek, którą bardzo lubiłam, może najbardziej z całej książki. Dziwna była także reakcja Karola na tę wieść, jakby to się nie liczyło. Naprawdę, naprawdę dziwne... Jednakże polecam!

Wiecznie żywy

Wiecznie żywy - Isaac Marion Jeju co ja czytam?! Ludzie mają coraz to dziwniejsze pomysły. Kto by pomyślał, że spodoba mi się książka o Zombie? ... na pewno nie ja! Pierwszy raz spotkałam się z takim nietypowym tematem... Zaraza bądź wirus, który zmienia zwykłych spacerujących po ulicach ludzi w bezuczuciowych, żywiących się ludzkimi mózgami Zombie. Plaga ogarniająca cały świat. Ludzie, którzy stracili już wszelkie nadzieje... "Myślę, że przez stulecia sami się zniszczyliśmy. Pogrzebaliśmy się pod chciwością, nienawiścią i każdym innym grzechem, który można sobie wyobrazić, aż nasze dusze wreszcie spadły na najniższy poziom we wszechświecie. A potem wydrapały sobie dziurę prowadzącą do jakiegoś... ciemnego miejsca." Przepiękna historia rozkwitającej powoli młodzieńczej miłości. Miłości, której nie da się zrozumieć, ani opisać słowami. Julie i R to zdecydowanie najdziwniejsza z par z jaką kiedykolwiek miałam do czynienia. Dwoje zakochanych, których marzeniem było uratować świat... "Czuję ból. Obmacuję się i odkrywam, że moje ubranie klei się od krwi. Nie tej martwej czarnej ropy, która niegdyś wypełniała moje żyły. Jasnej, czerwonej, żywej krwi. Julie przyciska mi dłoń do piersi (...) Pod naciskiem jej ręki czuję to. Ruch, głęboko we mnie. Puls. - R! - Julie prawie krzyczy. - Ty chyba... jesteś żywy!" I to marzenie się spełniło... Ważne, żeby nigdy nie tracić nadziei! "Nie pozwolimy, żeby Ziemia stała się grobowcem, masową mogiłą przemierzającą kosmos. Sami się ekshumujemy. Będziemy walczyć z klątwą i pokonamy ją. Będziemy płakać i krwawić, pożądać i kochać. Uleczymy śmierć. To my będziemy lekarstwem. Ponieważ tego chcemy." Na koniec jak zwykle minusy, którym wcale nie jest dużo, ale jednak... Mało podobało mi się wulgarne, często bardzo chamskie słownictwo Julie. To zaliczyłabym jako najbardziej rażący minus, więcej zastrzeżeń nie mam. "- Wyglądasz jak prawdziwe ciacho! - wyrzuca z siebie Nora. - Julie, mogę go sobie wziąć? - Zamknij się, zdziro - chichocze Julie, wciąż mi się przyglądając" "- Nic ci... nie będzie - dodaje M niskim głosem. - A kto cię, kurwa, pytał, ty pieprzona kaszanko? - Gwałtownie obraca głowę, żeby na niego spojrzeć. - Powinnam była przeciąć cię wczoraj na pół tą kosą. M chichocze i unosi brwi. - Całkiem... żywotna, R." ... Dobrze przynajmniej, że miała poczucie humoru! Książka warta polecenia, choć nietypowa.

Miasto Zagubionych Dusz

Miasto Zagubionych Dusz - Cassandra Clare „- Masz na myśli, że nie chodziłeś z Sebastianem na romantyczne randki, kiedy byłeś z dala ode mnie? -Próbowałem, ale niezależnie od tego ile wlałem w niego alkoholu, nie chciał mi się oddać.” Nie chcę kolejny raz opisywać całej akcji książki. Tym razem napiszę tylko o moich uczuciach do niej. Niestety czytałam ją niezwykle długo. Najpierw dużo nauki i poprawek w szkole, potem święta poza domem i sylwester... po nowym roku w końcu skończona. Była cudowna, ale przyznam nieco mnie zmęczyła... nie lubię czytać zbyt długo książki, wtedy wypadam z wątku. Ale to nie jej wina, więc jej nie obwiniam. Kolejny raz Cassandra Clare udowodniła, że jest świetną pisarką. Najbardziej w książkach Clare uwielbiam zwroty akcji, już myślałam, że wszystko się ustabilizowało i Jace wraz z Clary będą pędzić życie jak z niezwykle rozczulającego romansidła. A tu nagle BOOM! Znowu zdołała mnie zaskoczyć. Ta książka kończy (jak na razie) moją przygodę z niezwykłymi i nieprzewidywalnymi Darami Anioła, serią którą zdążyłam pokochać nad życie. Jestem ciekawa jak inni czytelnicy mają odczucia w stosunku do Jace w tej części. Bo ja jestem niezwykle zaskoczona, że autorka potrafiła choć trochę obrzydzić mi jego postać, bo już tęskniłam na prawdziwym Jace'm. Teraz około rok czekania... Jak ja to przeżyję?! Jeszcze jednym plusem tej części było to, że nie tylko Clary i Jace mieli wkład w tworzenie historii. W tej książce Cassandra niezwykle postarała się przy dokładnym kreowaniu innych postaci takich jak: Magnus, Simon, Isabelle, Alec, Jordan czy Maia. Reasumując ta część jest niezwykła. Jedyny mały minus- za mało moim zdaniem prawdziwego Jace'a !!! „- Nic mnie to nie obchodzi - oświadczyła Clary. - On by to dla mnie zrobił. Tylko powiedz, że nie. Gdybym zginęła... - Spaliłby cały świat, żeby móc wykopać cię z popiołów. Wiem.”

Miasto Upadłych Aniołów

Miasto Upadłych Aniołów - Cassandra Clare „- Kocham Cię, Clary. – Powiedział nie patrząc na nią. Wpatrywał się w głąb kościoła, w rząd zapalonych świec, które odbijały się złotymi refleksami od jego oczu. – Bardziej niż kiedykolwiek. – Urwał – Boże. Bardziej, niż powinienem. Wiesz o tym?” Kolejna część "Darów Anioła" okazała się jeszcze wspanialsza od swoich poprzedniczek. Aż brak mi słów. Od początku roku szkolnego ciągle biegam do empiku po nowe części. Teraz kupiłam już piątą książkę z kolei i cięgle nie mam dość tej serii! Zakochajcie się w niej! Pokochajcie nad życie Jace'a, Simona i kogo jeszcze chcecie... Do wyboru do koloru. Urzekający i straszni nowi bohaterowie... zwłaszcza Lilith. Na początku książki wszędzie pojawia się Simon, ogólnie jest w centrum całej akcji. Później oczywiście - czego można się było spodziewać - na scenę wkraczają Jace i Clary. Myślałam, że odkąd ci dwoje dowiedzieli się, że nie są rodzeństwem akcja książki będzie sielska, przewidywalna i śmiertelnie nudna. Myliłam się. Najbardziej urzekł mnie koniec. Warto przeczytać chociażby dla tych kilkunastu końcowych kartek... Nie mam na myśli teraz, żebyście nie czytali całej książki. O nie ! Czytajcie... nie pożałujecie :) „Zawsze się cieszę, że nie mam pojęcia, o czym tak nawijasz - wypalił Jace. - Napełnia mnie to spokojem i zadowoleniem.” Ach... ten kochany Jace :P Nigdy mi się nie znudzi!

Miasto Szkła

Miasto Szkła - Cassandra Clare „Mogłaby zamknąć oczy, udawać, że wszystko jest w porządku. Wiedziała jednak, że nie da się żyć z zamkniętymi oczami.” Nic dodać nic ująć... Jak na razie ta część urzekła mnie najbardziej. Jestem w niej kompletnie zakochana. Wspaniałe opisy, nowi bohaterowie i przedstawienie Idrisu, tak magicznie, że nawet po pani Clare się tego nie spodziewałam. Jace i Clary w końcu razem, tak jak od samego początku powinno być. Czekałam na to odkąd poznałam te postacie. Przeczytawszy jednak "Miasto szkła" moją pierwszą myślą było "Jeśli Clary i Jace są razem co teraz będzie? Pewnie nic ciekawego". Mam nadzieję, że nie zawiodę się po przeczytaniu "Miasta Upadłych aniołów", ponieważ ta seria wiele dla mnie znaczy, a przede mną jeszcze 3 części. Wiem jednak, że ta jest wyjątkowa i na zawsze będę dobrze ją wspominać. Na koniec dodam, że rozczarował mnie Sebastian (Jonathan), poznawszy go myślałam, że zakochał się w Clary... trochę się zawiodłam... „Nie można wymazać z pamięci wszystkiego, co sprawia ból.”